Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

"KTO DZIŚ CZYTA MENDOZĘ?"

FELIETON | 24/08/2009 | jk

W „Wysokich Obcasach” z 22 sierpnia 2009 (sobotnio-niedzielny dodatek do „Gazety Wyborczej”) przeczytałam wywiad z Eduardo Mendozą zatytułowany "Mędrcy nie boją się absurdu".

Jeśli ktoś chce wiedzieć, kto to jest, niech poszuka informacji w internecie. Moi znajomi i nieznajomi zapytani o pana Mendozę, nie wiedzieli, kto to jest.

Pan Mendoza szybko wydaje opinie, chętnie krytykuje, nazywa „idiotycznym” tytuł jednego z filmów Woody Allena. Popatrzyłam na zdjęcie bohatera wywiadu i pomyślałam, że skoro siwizną obsypane skronie, a dziesiątki lat życia wypisały swoją historię na twarzy, to można byłoby mieć nadzieję, że w wypowiedziach nie znajdę pogardy, może choć trochę pokory, refleksji, a może i szacunku dla innych ludzi.

Im dalej zagłębiałam się w ten wywiad tym szybciej traciłam nadzieję, że czegoś mnie ten pan nauczy. Na pytanie dziennikarki, pani Marty Strzeleckiej, „Dlaczego wyśmiewa pan wiarę?”, nasz bohater, pan Mendoza odpowiada tak: „Bo denerwuje mnie, że religie zostały wymyślone jakby wbrew poczuciu humoru. Zapomina się o tym. Kto dziś czyta Biblię?

Gdyby katolicy ją czytali, pewnie znaleźliby się tacy, którzy zauważą, że tak naprawdę jest pełna przesady, patosu, śmieszności. Narodziny Jezusa: niebo się otwiera, anioły śpiewają, ogień krzepnie, blask ciemnieje. W końcu bazą wiary staje się nie to, w co chciałbyś wierzyć. Zgadzam się z tezą Freuda, że religie są zbiorowymi neurozami. Często zmieniają się w obsesje. Jak wszystkie obsesje mają porządkować życie. Nie ma w tym nic złego, jeśli nadają porządek w mądry sposób, zazwyczaj chyba jednak w głupi, pozbawiony inteligentnego dystansu”.

Nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać nad stanem bohatera wywiadu. Osobiście znam kilkaset osób, które regularnie czytają Biblię, co więcej – kochają tę księgę i nie znajdują tam ani patosu ani śmieszności. Znam wielu głęboko wierzących w Boga katolików i protestantów czytających Biblię, u których nie dopatruję się ani śladu neuroz czy obsesji. Wręcz przeciwnie, są to osoby pogodne, wewnętrznie poukładane, życzliwie nastawione do drugiego człowieka, z wpisanym wewnętrznie szacunkiem do innych ludzi.

Dość długo żyję, ale po raz pierwszy dowiaduję się od pana Mendozy, że obsesje mają porządkować życie?! Pomyślałam o tych wszystkich, których znam – wierzących i czytających Pismo Święte – czy ich życie jest głupie i pozbawione inteligentnego dystansu? Czy moje życie, osoby, który czyta Biblię, wierzy w Boga, w Jezusie odnalazła Zbawiciela, jest głupie, a ja sama pozbawiona jestem inteligentnego dystansu? Chyba tylko do bohatera wywiadu...

Pan Mendoza zauważa dalej, że „w literaturze brakuje bohaterów, którzy są mędrcami, ale nie boją się absurdu. Dlatego wysłałem Pomponia (bohater nowej powieści) do Palestyny w I wieku naszej ery – przyszło mi do głowy, że jeśli sprzedają się książki detektywistyczne dotyczące Leonarda da Vinci, może powinno się pójść dalej, do źródeł. W mojej powieści Jezus jest w centrum przestępstwa”.

Aż strach pomyśleć, jakim to „mędrcem nie bojącym się absurdu” obdarzy pan Mendoza światową literaturę. Czego to się nie robi dla pieniędzy, no bo skoro książki detektywistyczne dotyczące Leonarda tak świetnie się sprzedały, to może i tu spadnie trochę grosza. Wszystkiego najlepszego, panie Mendoza. Pecunia non olet...

P.S.

A Biblię i tak będziemy czytać :)


© Barbara Niemczewska





Dodaj swój komentarz...





Powiedział co wiedział.

- P. F., Cieszyn

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.