Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Świat nie był go godzien

FELIETON | 04/03/2007 | Jan Kot

W 11 rozdziale listu do Hebrajczyków znajduje się lista bohaterów wiary, przyjaciół Bożych, bo tylko przez wiarę można stać się przyjacielem Bożym (patrz: Jakub 2,23). Bohaterowie ci „doznawali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia. Byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się (…) wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani (…) tułali się po pustyniach, górach, po jaskiniach” (Hebrajczyków 11,36-38).

Lista ta jednak nie została zamknięta (patrz: w. 38.40), gdyż w następnych stuleciach przez wiarę „tysiące mężczyzn i kobiet, młodych, starszych, a nawet dzieci wolało raczej znosić ucisk wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu” (w. 25). Uznali „hańbę Chrystusową za większe bogactwo, niż skarby Egiptu” (w. 26).

Wierzę, że na tej liście bohaterów wiary znajduje się również nasz rodak Michał Belina Czechowski, pierwszy ochotniczy zwiastun adwentyzmu w Europie. Michał B. Czechowski urodził się 25 września 1818 r. we wsi Sieciechowice koło Krakowa. Mając 17 lat postanowił bez reszty oddać się służbie Bożej. Od tego czasu przeszedł koleje życia jako zakonnik, kapłan rzymsko-katolicki, kaznodzieja protestancki i adwentystyczny, lecz ponad to wszystko był sługą Jezusa Chrystusa, dociekającym jak poznać Go bliżej jak naśladować Go lepiej.

Od 1857 r. głoszenie idei drugiego adwentu staje się jedyną pasją jego życia. Jego marzeniem było zanieść trójanielskie poselstwo do Europy. Dlatego, że Kościół Adwentystów Dnia Siódmego nie był jeszcze przygotowany ani pod względem materialnym, ani w zrozumieniu misji ogólnoświatowej, aby wysłać go jako misjonarza do Europy, udaje się sam, na własną rękę na stary kontynent. Jest faktycznie ojcem misjonarstwa adwentystycznego. W historii ruchu adwentystycznego pozostawił po sobie żywe trwałe pomniki.

To on założył pierwsze zbory (parafie) i grupy we Włoszech, w Szwajcarii, w Rumunii, na Węgrzech, prawdopodobnie w Niemczech i Austrii. Można śmiało o jego życiu powiedzieć: „gorliwość Twojego domu zżarła mnie”.

Umiera samotnie 25 lutego 1876 r. w Wiedniu. Nie dane mu jednak zostało za życia zrealizowanie najskrytszego marzenia, które wyraził w następujących słowach: „czuję wyraźnie, że ciąży na mnie wielka odpowiedzialność za mój ukochany i nieszczęśliwy naród polski i muszę uczynić wszystko, co w mej mocy, aby oświecić go prawdami Pisma Świętego”.

Najlepiej o jego życiu i służbie wypowiedział się pastor Jacques Frei-Fyon ze Szwajcarii: „Możemy z powodzeniem zapytać, co by się stało, gdyby Czechowski nigdy nie przeszedł przez góry trudności, aby przynieść trójanielskie poselstwo do Europy. Na pewno ludzie w Europie czekaliby jeszcze wiele lat”.

Gdy wędruję przez te same góry, po których chodził Czechowski, mogę sobie wyobrazić, jak ślizgał się i upadał, jak podnosił ośnieżone książki, zabierając je do domu, aby wyschły, ponieważ nikt ich nie kupił. Gdy podróżuję samochodem przez różne wioski i widzę wielkie kościoły protestanckie, gdzie głosił swe kazania, podziwiam jego odwagę. Gdy patrzę na jezioro Nenchatel, wydaje mi się, że widzę i słyszę małą grupkę zebraną na brzegu, trwającą w nabożnym skupieniu na nabożeństwie przed chrztem oraz wyśmiewających i przeszkadzających gapiów.

Wydaje mi się, że mogę słyszeć jak głosi prawdę swoim rodakom w Zurychu, których opisywał jako mających rozgorączkowane od polityki głowy, ale zimnych dla religii jak śniegiem pokryte góry. Widzę go czasem zniechęconego, ale idącego naprzód z nową odwagą. Widzę go zagubionego w lasach, szalejących burzach, a wreszcie umierającego samotnie, zupełnie samotnie.

Życzyłbym sobie być tam w tym czasie, a gdybym samotnie, zupełnie samotnie. Życzyłbym sobie być tam w tym czasie, a gdybym był, powiedziałbym: stoczyłeś dobry bój o wiarę, dopełniłeś swego biegu, wiele zachowałeś, a zatem odłożona jest dla Ciebie korona sprawiedliwości, którą Pan, Sędzia sprawiedliwy da Ci owego dnia…,

Michale stoczyłeś dobry bój. Dziękuję Ci – i nie tylko ja sam, jest bowiem wielu, wielu takich, którzy są Ci wdzięczni. To co powiedział o nim w Ameryce Jakub White, możemy potwierdzić także i dziś „Opatrzność zesłała go nam”.

Michał B. Czechowski rozpoczął siejbę Słowa Bożego w Europie. Bóg dzisiaj rozgląda się za ludźmi, którzy z równym poświęceniem podjęliby trud dokończenia głoszenia ewangelii.



Autorem wspomnienia jest pastor Władysław Polok - historyk, prorektor Wyższej Szkoły Teologiczno-Humanistycznej im. Michała Beliny Czechowskiego

źródło: Biuletyn Zboru W-wa Centrum

MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.