Kościół Adwentystów Dnia Siódmego
www.adwentysci.waw.pl

Słowa recenzji po koncercie

AKTUALNOŚCI WARSZAWA | 21/02/2007 | Jan Kot

„Leitmotiv Jesus” to jedna z tych muzycznych grup chrześcijańskich, które proponują muzykę o nieco ostrzejszym rysie, pełną energii, wyrazistych rytmów, łatwo wpadających w ucho melodii, gęstej harmonii i efektownej instrumentacji. Mimo sięgania do repertuaru znanych religijnych formacji, członkowie zespołu próbują odnaleźć własną metodę opowiadania dźwiękami o Jezusie.

W ich piosenkach krzyżują się więc fragmenty wzorowane na czarnym chórowym gospel z epizodami rockowymi, zgrzebne popowe nawiązania flirtują z tradycyjną pieśnią kościelną, a powtarzalne struktury rodem z twórczości uwielbieniowej podbarwiane są hip-hopowymi interwencjami.

Owe fajerwerkowe zestawienia muzycznych tradycji, ciekawe nierzadko rozwiązania aranżacyjne mogą bez wątpienia wielu słuchaczy skusić. I tak się stało na ostatnim koncercie „Leitmotiv Jesus” w warszawskim kościele Adwentystów Dnia Siódmego. Bo jak tu nie oprzeć się śpiewanemu z mocą hymnowi „Święty”, gromkiemu wezwaniu „Z Babilonu dróg”, efektownie łamanej rytmicznie piosence „Drzwi”, czy inteligentnie zakomponowanym frazom utworu „Ludzie z ulicy”?

Czy można było nie ulec magii kilkunastu osób, z tak wielkim zaangażowaniem śpiewających o Stworzycielu? Albo czy można było poddać w wątpliwość autentyczność religijnego przeżycia, które słychać było w komentarzach między utworami?

Ale to tylko jedna strona medalu, ponieważ wraz z upływającymi minutami koncertu atuty grupy zmieniały się w wady. Szef zespołu – Dariusz Polubiec – proponując bowiem tak gęstą muzycznie przestrzeń, w rezultacie usidlił słuchacza mnogością muzycznych powiązań. Popełnił więc kardynalny błąd: nie uznał prastarej zasady, że to w ograniczeniu tkwi piękno. Ulegając fetyszowi instrumentalno-wokalnych możliwości, które daje kilkunastoosobowy zespół oraz zbytnio ufając nagłaśniającemu sprzętowi, zapomniał o tekście, który wszelako determinuje twórczość religijną. Wyrzucając na głowę odbiorcy wór pełen decybeli – słowa upomnienia także dla akustyka, zatarł zdania z chrześcijańskim przesłaniem. Szczęśliwie nie we wszystkich piosenkach – przykładem pełen skupienia utwór „Prowadź mnie” i dość selektywnie brzmiąca kompozycja finałowa „Blessed be Your name”.

Podsumowując. Grupa ma olbrzymi potencjał – giętkie, świeżo brzmiące i czyste głosy (wskazana praca nad dykcją), sprawnych solistów (jakkolwiek rażących niekiedy manieryczną emisją), zdolnego kierownika i aranżera, a nade wszystko głębokie poczucie misji opowiadania ludziom o Chrystusie. I to ten ostatni czynnik – decydujący o Waszej wyjątkowej, bo duchowej propozycji estetycznej – powinien w działalności zespołu dominować, być motywem przewodnim koncertowej aktywności. Przecież nieprzypadkowo nazwaliście się „Leitmotiv Jesus”. Kiedy kolejny występ?


Daniel Cichy*, fot. Jan Kot
© www.adwentysci.waw.pl



*Autor recenzji jest absolwentem muzykologii na Uniwersytecie Jagiellońskim

Osoby zainteresowane nabyciem płyty zespołu prosimy o kontakt mailowy pod adres: leitmotiv@onet.eu


Posłuchaj prezentacji płyty.







MEDIA







REKLAMA




REKLAMA




ADRA DLA DZIECI




(c) 2006-2012 Adventist Warsaw Media Group - Niniejszy serwis jest niedochodową i wolontaryjną działalnością członków zboru Warszawa-Centrum.